Przeczytałem książkę „Generatywna AI w SEO. Strategie AI-First. Jak zwiększyć jakość, wydajność i zyski” Erica Enge’a i Adriána Ridnera. To polskie wydanie publikacji O’Reilly, opublikowane przez Helion. W mojej ocenie to dobra książka, szczególnie dla osób, które chcą lepiej zrozumieć, jak korzystać z generatywnej AI w działaniach SEO.

Największą wartość widzę w tym, że autorzy nie sprowadzają AI do generatora tekstów. Pokazują znaczenie intencji użytkownika, jakości treści, kontroli człowieka, ograniczeń modeli językowych oraz ryzyk związanych z automatyzacją. AI w SEO ma wspierać research, analizę, strukturę treści i proces pracy. Nie powinna zastępować myślenia ani odpowiedzialności za jakość publikowanych materiałów.
Fundamenty SEO i AI na dobry początek
Dobrym wejściem w temat jest część I, zwłaszcza rozdziały „SEO w erze generatywnej sztucznej inteligencji” oraz „Podstawowe informacje o generatywnej sztucznej inteligencji”.
To ważny fragment książki, bo autorzy nie zaczynają od promptów i narzędzi. Najpierw przypominają, że w SEO nadal liczą się podstawy: trafność odpowiedzi, użyteczność strony, wiarygodność źródła i doświadczenie użytkownika. Dzięki temu książka nie zachęca do prostego myślenia: „AI pozwoli szybciej pisać więcej tekstów, więc SEO będzie lepsze”.
Dla mnie to jedna z ważniejszych zalet tej publikacji. Autorzy dobrze pokazują, że generatywna AI może przyspieszyć pracę, ale nie zastąpi zrozumienia odbiorcy, tematu i kontekstu biznesowego.
Najciekawszy wątek: algorytm Google
Najbardziej zainteresowały mnie fragmenty dotyczące algorytmu Google. Chodzi szczególnie o odniesienia do dokumentów przekazanych Randowi Fishkinowi w 2024 roku oraz do informacji ujawnionych w zeznaniach przed amerykańskim Departamentem Sprawiedliwości w 2023 roku.
Ten wątek pokazuje SEO jako coś znacznie bardziej złożonego niż lista czynników rankingowych. Coraz większego znaczenia nabierają intencje użytkowników, ich zachowania, kliknięcia, autorytet, marka i jakość doświadczenia po wejściu na stronę.
To bardzo dobrze łączy się z tematem AI. Skoro treści można dziś tworzyć szybciej niż kiedykolwiek, tym ważniejsze staje się to, czy dana strona faktycznie pomaga użytkownikowi, budzi zaufanie i wnosi coś więcej niż poprawnie napisany tekst.
Najwięcej praktyki w części II
Najbardziej warsztatowa jest część II, „Praktyczne zastosowania AI”. Autorzy pokazują tam, jak korzystać z AI przy researchu tematów, tworzeniu konspektów, metaopisów, FAQ, analizie luk w treści, grupowaniu fraz i wsparciu technicznego SEO.
To dobry materiał dla osób, które chcą wykorzystać AI w codziennej pracy nad widocznością strony. Najwięcej można z niego wyciągnąć wtedy, gdy traktuje się model jako asystenta, a nie automat do publikowania gotowych treści.
AI może pomóc przygotować pierwszą wersję, zaproponować strukturę, znaleźć pytania użytkowników albo wskazać braki w treści. Ostateczna decyzja nadal powinna należeć do człowieka.
Co zestarzało się najszybciej
Najkrótszy termin ważności mają fragmenty dotyczące ocen poszczególnych modeli LLM z 2024 roku oraz bieżącego stanu narzędzi AI. Ten obszar zmienia się bardzo szybko. Porównania modeli, ich możliwości i ograniczeń można więc traktować raczej jako zapis momentu, w którym książka powstawała, niż jako aktualną rekomendację.
Podobnie jest z przykładami technicznymi dotyczącymi .htaccess, przekierowań 301, schema czy hreflang. To przydatny materiał do pracy z aktualnym modelem AI, zwłaszcza jako punkt wyjścia do testów, walidacji i dopasowania do konkretnej strony.
Gdy AI wychodzi poza tworzenie treści
Część III pokazuje szersze spojrzenie na AI w SEO. Autorzy wychodzą poza proste zastosowania typu „napisz konspekt” albo „stwórz meta description” i pokazują, że generatywna AI może stać się elementem całego systemu pracy nad widocznością: od tworzenia treści, przez automatyzację zadań, po analizę danych i zarządzanie obecnością marki w wyszukiwaniu generatywnym.
Wątki takie jak custom GPTs, RAG, automatyzacja, AI Search i widoczność w wyszukiwaniu generatywnym są ciekawe. Warto jednak czytać je z filtrem aktualności, bo właśnie te obszary zmieniają się najszybciej.
Dużym plusem książki jest to, że autorzy nie pomijają ryzyk. Piszą o halucynacjach, niskiej jakości treści, prawach autorskich, plagiacie i automatyzacji bez kontroli. To ważne, bo największą pokusą przy AI w SEO jest szybkie skalowanie przeciętności.
Uwaga: Format książki też ma znaczenie
Przy tej publikacji warto rozważyć ebooka w uzupełnieniu lub zamiast wersji papierowej. W książce są prompty, przykłady kodu, narzędzia i fragmenty techniczne, z którymi wygodniej pracować cyfrowo.
Papier dobrze sprawdza się do spokojnej lektury i zaznaczania ważnych miejsc. Ebook będzie wygodniejszy, gdy ktoś chce testować przykłady, kopiować fragmenty i sprawdzać je w aktualnych modelach AI.
Podsumowanie
„Generatywna AI w SEO” to solidna i przydatna książka o AI-assisted SEO. Największą wartość mają w niej zasady, procesy i ostrzeżenia przed automatyzacją bez kontroli.
Najlepiej czyta się ją jako przewodnik po rozsądnym korzystaniu z AI w SEO: z naciskiem na jakość, intencję użytkownika, rolę człowieka i świadome wykorzystanie narzędzi. Warto mieć pod ręką aktualny model AI, testować przykłady i przekładać wnioski na własną praktykę SEO.
